📌📌📌”Bo ja nigdy nie pomyślałem o tym, pani profesor, że mógłbym lubić swoją pracę, że w pracy może być spoko.”
Kacper, 17lat
➡️➡️I wiecie że on nie kłamał? 😕
W jego najbliższym otoczeniu nie rozmawia się o pracy, praca jest postrzegana jako przykry obowiązek, a ludzie którzy go otaczają nie lubią tego co robią zawodowo. „Prawdziwe życie jest po pracy” – tak mówi Kacper. 🤷♀️
➡️I bardzo, bardzo mnie to smuci.
Bo jakby nie było, młodzi uczą się od nas – dorosłych, i jak nikt inny cenią autentyczność.
Słyszą to, co i w jaki sposób mówimy.
Są uważnymi obserwatorami.
Widzą zmęczenie, smutek, brak czasu, nerwowość.
Jeśli młody człowiek w domu dostaje przekaz, że rodzic idzie „do roboty” (bo praca to zło konieczne, w pracy nie można się rozwijać, jest zawsze ciężko i nudno), gdy widzi przemęczenie rodzica po powrocie do domu, to… nie wygląda zachęcająco.
📌To też może powodować zagubienie nastolatka, chaos w podjęciu decyzji co robić zawodowo, kierowanie się przypadkiem (lub pieniędzmi jako jedynym kryterium wyboru).
A to z kolei może być prosta droga do wypalenia w przyszłości. Do powielenia scenariusza zawodowego rodziców.
Czy tego chcemy? 🤔🤔
zdjęcie: unsplash