Oprócz pracy jako job coach i towarzyszenia Klientom w zmianach zawodowych, pracuję też jako nauczycielka języka angielskiego w liceum.
Mimo że w szkole nie ma (jeszcze?) przestrzeni na „czysty” coaching, bo relacja uczeń – nauczyciel w standardowej szkole państwowej nie jest relacją coach – coachee (relacją „równych krzesełek”), to próbuję wykorzystywać elementy coachingu w szkole, w pracy z Uczniami.
Co robię? Chciałabym podzielić się dwoma pomysłami:
✅️Zadaję pytania dotyczących 'metapoznania’ w kontekście rozwiązywania zadań, projektów, przygotowania do sprawdzianów (np. Co Ci pomogło? Co nie okazało się wspierające? Co można byłoby zrobić inaczej? Jaką metodę wykorzystasz następnym razem?)
➡️➡️To pomaga budować samoświadomość uczniów, aby wiedzieli, co się u nich sprawdza, a co nie.
✅️Słucham. Zamiast wychodzenia od razu z roli wiedzącej, zaczynam od pytania uczniów jak sami rozwiązaliby problem (np. jak zaplanują naukę do egzaminu).
Jak to robią inni (którzy osiągają efekty mtóre moi Uczniowie chcieliby osiągnąć)? Czy to są 'legalne’ metody? 😉
Skąd moi uczniowie mogą się dowiedzieć jak rozwiązać ich problem?
(Wcześniej dostarczam narzędzia – pokazuję np. jak się efektywnie uczyć.)
➡️➡️To daje moim uczniom poczucie sprawczości, buduje kreatywność, daje możliwość wyboru tego, jak chcą pracować (co przekłada się na większą motywację :)).
Myślę że zadawanie takich pytań coachingowych jest ważne, aby w przyszłości młodzi ludzie nie patrzyli na siebie przez pryzmat braków, ale możliwości.
Mam nadzieję że moje pytania wzmacniają w moich Uczniach wiarę w siebie, uczą myślenia, analizowania, zarządzania czasem i energią – tak przydatnych umiejętności w przyszłości.
Co o tym sądzicie? Warto?